LEGENDA O KOZIOŁKACH

Poznańskie Koziołki

Jeśli Poznań to z pewnością centrum Starego Miasta i Poznańskie Koziołki. Stary Rynek w Poznaniu to urocze miejsce, które zachwyca turystów.

Read Time1 Minute, 54 Second

Poznań kryje w sobie ogrom atrakcji i miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć.

Jednak weekend nie słynie z czasu ponad miarę, więc musimy sami, z dozą rozsądku, rozplanować nasze zwiedzanie. 

Jeśli Poznań to z pewnością Koziołki.

Nie wyobrażam sobie odwiedzin Poznania bez wizyty na Starym Rynku. To urocze miejsce, które zachwyca turystów przez swoje niepowtarzalne kamienice, wyszukaną gastronomię i renesansowy budynek Ratusza. Warto się tu chwilę zatrzymać i spojrzeć nieco w stronę ratuszowej wieży, gdzie codziennie, bez wyjątku, Koziołki trykają się w samo południe. Znacie już ich legendę? 

Legenda o koziołkach ratuszowej wieży

Dawno, dawno temu….

po wielkim pożarze miasta w końcu odbudowany został ratusz.

Na szczyt ratuszowej wieży burmistrz postanowił zamówić zegar u mistrza Bartłomieja. 

Nie każde miasto było na taki wydatek stać. Poznań owego czasu słynął jako jedno z najbogatszych miast, a więc takie wydarzenie rada miasta nie omieszkała uczcić. 

Zaplanowano wielkie przyjęcie z tej okazji, na które zjechać do Poznania miały najważniejsze osobistości.

Pracy było po same łokcie. Ucztę rozpocząć miała pieczeń z sarniego udźca. Młody kuchcik, Pietrek, wyznaczony został do obracania pieczeni na rożnie. 

Gdy goście zaczęli się już zjeżdżać, na rynku robiło się coraz tłoczniej, a udziec sarniny w tym czasie jeszcze powoli się piekł.

Tymczasem ciekawość Pietrka nie pozwalała mu przestać myśleć, co na rynku się dzieje. 

Przecież to sam mistrz Bartłomiej opowiadał Pietrkowi, jak działa mechanizm zegara, dlaczego tak cichutko tyka i co to za ciężarki poruszają zegarowym mechanizmem.

A tu ruszyć się nie można, bo ktoś musi pilnować pieczeni…

Pietrek w końcu nie wytrzymał i postanowił na krótką chwilkę zajrzeć na poznański rynek i spojrzeć na zegar, zostawiając pieczeń bez nadzoru.

Krótka chwila przeciągnęła się ponad miarę, a pieczeń wpadła do ognia i spaliła się na węgiel. 

Zobaczywszy to, młody kuchcik pobiegł ile sił w nogach na pobliską łąkę i bez chwili namysłu porwał dwa koziołki, siłą zaciągając je do ratuszowej kuchni. 

Tam koziołki czując, że ich koniec jest bliski, wyrwały się chłopcu i uciekły na szczyt wieży. Na oczach zgromadzonej gawiedzi przestraszone zaczęły trykać się rogami.

Widok koziołków tak bardzo rozbawił zgromadzonych, że darowano Pietrkowi jego winę, a zegarmistrzowi polecono wykonanie specjalnego mechanizmu, który uruchamiałby każdego dnia trykające się koziołki. 

Od tego czasu codziennie w samo południe, kiedy trębacz gra hejnał, zgromadzonym na rynku mieszkańcom ukazują się dwa trykające się koziołki.

(Źródło legendy regionwielkopolska.pl)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close